Widziaem, jak mu oczy zachodziy bielmem. Pomylaem sobie: ty te, Karakon, moesz tak umiera. To musi by przeraajce, panowie, widzie coraz mniej wiata i odchodzi w gb, gdzie pewno w gb, czu, jak si wrasta w ziemi, patrzyem na niego z bliska, nie wiem, czy widzia, jak si miaem, ty skurczybyku. ty tchrzu, mwiem, zdychasz nareszcie, ale czy to starczy, e zdychasz tylko raz. 